- Dominik Škoda
- 7158 poglądy
- 0 komentarze
Dla jednych kawa piccolo to napój, który nie istnieje, inni przysięgają, że właśnie piccolo zamawiają w swojej ulubionej kawiarni.
Tak jak istnienie Yeti nigdy nie zostało wiarygodnie potwierdzone (a wielu ekspertów je neguje), tak prawdziwi znawcy kawy twierdzą, że „piccolo” nie istnieje. Ich zdaniem to po prostu espresso. Mimo to termin zadomowił się u nas i bez trudu znajdziecie świadków, którzy widzieli piccolo na własne oczy. Jak to możliwe?
Czeski fenomen z włoskimi korzeniami
Włoski termin „piccolo” („mały”) przyjął się w czeskich kawiarniach w latach 90. Turyści z Włoch, przerażeni lokalną „kawą po turecku”, nauczyli się zamawiać „małe” – czyli „piccolo” – espresso. Słowo się przyjęło, choć do fachowej terminologii kawowej nie pasuje.
Popularne u „przeciwników nóg”
Nie tylko u nas. Piccolo coffee jest zaskakująco popularne w Australii – oznacza tam ristretto z mleczną pianką.
Jeśli piccolo, to latte
Gdy barista będzie powtarzał, że „piccolo nie istnieje”, możecie odparować, że piccolo latte istnieje – i będziecie mieć rację. Definicja: jedna część espresso (20–30 ml) i dwie części spienionego mleka (40–60 ml). Dzięki temu piccolo ma wyraźniejszy smak kawy niż latte, ale jest łagodniejsze niż czyste espresso.
Nasze zdanie o całym zamieszaniu?
Ustalmy, że kawa powinna być jakościowa, poprawnie przygotowana, smaczna i łączyć ludzi przy stoliku. Czasem warto przestać się spierać o słowa i po prostu cieszyć się świetnym napojem w dobrym towarzystwie.
Komentarze (0)